Święta święta..

Zobacz obraz źródłowyParę dni temu zlecono mi zrobienie reportażu z Finlandii. Zaprosiła nas, mnie i kilku innych kolegów z prasy związkowej Federacja Lapońskich ZZ z Rovaniemi. Do samego wyjazdu nie bardzo wiedziałem, o co chodzi, miałem się dowiedzieć na miejscu. Zapakowałem sprzęt, pokonałem odprawy i kontrole na Okęciu i znalazłem się w przytulnym wnętrzu samolotu lecącym do Helsinek. Szum silników i widok obłoków nad Zatoką Botnicką działał usypiająco, zwłaszcza, że w ramach oszczędności narodowy przewoźnik zrezygnował z serwowania kawy.

Obudziło mnie charakterystyczne kłucie w uszach, wytracaliśmy wysokość przed podejściem do lądowania. Stewardessa, ubrana w strój śnieżynki, z urzędowym uśmiechem poinformowała o pogodzie, czasie lądowania, przypomniała, żeby zabrać bagaż i podziękowała za korzystanie z usług PLL LOT. Następnie z tym samym miłym firmowym uśmiechem dodała, że z powodu niedoborów finansowych musimy sami dopchać samolot z pasa na stanowisko z rękawem i wyładować bagaż.

Pchanie Dreamlinera przez zaspy to zajęcie wyczerpujące fizycznie, więc przed lotniskiem znalazłem się mocno zdyszany i obsypany śniegiem. Transport zorganizowali koledzy z Laponii, czekał na nas, saniopodobny pojazd zaprzężony w renifery. Coś zaczęło mi świtać w głowie. Przecież Rovaniemi to siedziba Świętego Mikołaja i o tym ma być ten reportaż.

Podróż upłynęła dosyć szybko dzięki gościnności gospodarzy. Z powodu zawiei niewiele było widać, więc skupiliśmy się na produkcie narodowym Finlandii noszącym zresztą tą samą nazwę. Po opuszczeniu pojazdu zobaczyłem wielki nowoczesny biurowiec stojący między halami magazynowymi. Do Wigilii zostało parę dni, więc wszędzie panował wzmożony ruch wózków widłowych i transporterów.

W ogromnym holu przywitał nas naczelny Mikołaj w stroju służbowym. Jego dostojna figura świetnie prezentowała się na tle dorodnej choinki ozdobionej w stylu Unii Europejskiej.

Przemówienie rozpoczął od tradycyjnego Ho, Ho, Hoo! Ale dalej były już tylko statystyki i prawnicze formułki, z których niewiele zrozumiałem. Spotkanie zakończyło się tradycyjnymi życzeniami i szampanem.

Po uroczystościach powitalnych udałem się do pracy, to znaczy zbierać materiał do reportażu. Z ulotki informacyjnej dowiedziałem się, gdzie jest sekcja polska centrali i gdzie jest siedziba NSZ Mikołajów i Śnieżynek w Sekcji Polskiej. Przywitał mnie przewodniczący związku, młody 100-letni działacz (tu są inne relacje czasowe) Opowiedział o pracy trudnościach i problemach, z jakimi musi mierzyć się organizacja.

Przez wiele lat centrala radziła sobie nieźle. Trudności zaczęły się po wprowadzeniu liberalnej gospodarki rynkowej i częściowej prywatyzacji. Tylko nieliczni Mikołajowie pracują na stałą umowę. Większość jest na „śmieciówkach”. A przecież to praca sezonowa, poza okresem świątecznym można złapać zlecenie na wyprzedażach. Dobrze, że komercjalizacja Świąt spowodowała wydłużenie sezonu. W dużych sieciach Handlowych okres świąteczny zaczyna się już we wrześniu. Problemy mają także śnieżynki. Najbardziej doskwiera im wydłużenie wieku emerytalnego, zastanawiamy się nad zmianą tytułu zawodowego na „Śnieżucha”. Porozmawialiśmy jeszcze o niskich płacach, pogarszającym się „socjalu” i wnioskach IPNu, który pozbawił uprawnień zawodowych kilku naszych. Podobno udowodniono im występowanie jako Dziadek Mróz albo Gwiazdor.

Zbliżała się Wigilia Poszedłem z kolegą przewodniczącym do hali odlotów. To stamtąd, na hasło „Pierwsza gwiazdka” startują zaprzęgi reniferów kierowane przez Mikołaja prowadzącego i przyboczną śnieżynkę z prezentami świątecznymi. Trafiliśmy na moment startu. Na czele popędziły zaprzęgi z etatowymi załogami. Sanki były oklejone znakami BCC i Lewiatan. Z donośnym pohukiwaniem pomknęły w kierunku bogatych dzielnic apartamentowców i dyskretnie eleganckich willi ukrytych w ośnieżonych ogrodach. Za nimi, a było ich znacznie więcej, już wolniej pomknęły sanie kierujące się na miejskie blokowiska, osiedla i wioski. Ich ładunek był nieco mniejszy niż tych z czołówki a Mikołaje prowadzący wykazywali mniejszy entuzjazm. Wesołych świąt, wesołych…

Ktoś tarmosił mnie za ramię. Otwarłem oczy, elegancka stewardessa w mundurze PLL LOT informowała o lądowaniu na lotnisku Helsinki.

 

Związkowiec OPZZ  nr25(2012)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Satyra polityczna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.